WRÓĆ DO SPISU WYPRAW
Szlaki kajakowe Gór Świętokrzyskich: Żarnówka


Głos ma Marek Mazur:
    Kiedyś, w trakcie wakacyjnego spływu na Litwie, zdarzyło mi się dzielić kajak z Gandhim jedynym kajakarzem kieleckim (no może poza Dziekanem i Piskorzem, ale ci wyemigrowali z Kielc). Później przypominał mi o nim Gruby, rekomendując go jako głównego eksperta od rzek tego regionu.
    W ubiegłym roku podczas kajakowej eksploracji Wzgórz Suchedniowskich wypatrzyliśmy rzekę Żarnówkę, prawobrzeżny dopływ Kamiennej, która poniżej mostu w Parszowie wyglądała jak miniatura górskiej rzeki. Duży spadek, naturalne przeszkody w korycie, spowodowały, że wpisaliśmy ją z Naczelnym Magazynu Wiosło do naszych planów eksploracyjnych. Uzgodniliśmy termin na ubiegły weekend, no i nie można było zapomnieć o Gandhim. Toż to okazja do porozmawiania o następnych planach kajakowych.
    Bazę grupy warszawskiej założyliśmy w gospodarstwie agroturystycznym Łysica pod Bodzentynem. W sobotę umówiliśmy się w miejscowości Mostki nad Żarnówką. Na starcie obok Adama i Gandhiego, stawiło się nas trzech z KiM (Wojtek, Kamyk i ja) oraz Janek z TPLŁE. Nawalił jedynie Prezes SKPŚ. Co do proporcji klubowych, to można by się sprzeczać, co do reprezentacji TPLŁE i Koła Seniorów Habazi, ale niech już tak zostanie.
    Wodowaliśmy poniżej upustu lokalnego zbiornika wodnego. Żarnówka szeroka na 4 metry, wody akurat tyle, żeby zaryzykować pływanie. Początkowy odcinek meandrujący, urozmaicony prożkami i przemiałami. Cały czas wyraźny spadek.
    Muszę tutaj zdradzić, że Adam postanowił zachęcić Gandhiego do pływaniu wynalazkiem typu sit-on-top. Gandhi, wierny składakom sprawował się dzielnie pokonując nieliczne przeszkody w korycie i ześlizgiwał się po kolejnych prożkach. Aż do mostu w Parszowie. Tutaj pierwsza poważna przeszkoda. Pod mostem sekwencja zawalonych prożków ze spływającą umiarkowaną ilością wody. Kajaki górskie jakoś przeszły, ale ten sit-on-top! Biedny Gandhi musiał to bydlę jakoś przeciągnąć, a z ostatniego prawie metrowego progu po prostu spuścił pusty kajak, bo inaczej zeskok zakończyłby się nurkowaniem.
    Spadek poniżej mostu w Parszowie zdecydowanie większy, kamieniste odcinki bystrza, progi. Na wodzie śniegowej musiało być tutaj ciekawie. My jednak wybraliśmy wtedy Mołtawę. Warto będzie zajrzeć tutaj przy wysokiej wodzie.
    Od przysiółka Skały to już mordęga, woda płytsza, na kilkukilometrowym odcinku pełno przemiałów i zawalisk. Najbardziej cierpiał Janek, który swojego nowego polietylena chrzcił na kamienistych przemiałach. Serce go bolało, co 20 metrów, a szorowanie czuł niemal na własnej skórze.
    Zmiana nastąpiła, koło Michałowa, gdzie spadek był minimalny a rzeka wróciła do regularnych meandrów okraszonych różnorodnymi zwałkami, to kłoda w poprzek, to mostek, krzaki, lub korona drzewa w korycie. Na tym odcinku nabraliśmy z Wojtkiem równego rytmu, płynnie pokonując przeszkody i zatrzymaliśmy się dopiero na ostatnim moście przed ujściem Żarnówki. Najbardziej podobała mi się kłoda, pod którą należało przepchnąć równolegle kajak i wisząc na rękach przecisnąć korpus ciała na drugą stronę. Warte uwagi były też wysokie kłody z ograniczonymi możliwościami chwytu. Potrzebne to było, po tych miesiącach lenistwa zwałkowego, pływania długodystansowego i huśtania na falach.
    Ostatni odcinek przed ujściem do Kamiennej wydawał się być dość przyjemny, ale końcowe kilkaset metrów to łozowe chaszcze sięgające niemal do powierzchni wody.
    Kamienna to już czysta przyjemność, szeroka, szybka rzeka. Dwa bystrza po drodze do przystanku PKP Marcinków i dziękujemy urodziwej dróżniczce za opiekę nad samochodami. Pamiętajcie prosząc o opiekę nad pojazdami, spytać o wrażenia ze ubiegłorocznego spływu Rospudą. Poza tym, można się powoływać na znajomość z grupą Kazik i My. Pomoże.

    Wyprawa odbyła się 10 marca 2007 na trasie Mostki-Marcinków (ok. 16 km, 7 godz.)


Pamiętaj - powiększaj zdjęcia klikając na nie
WRÓĆ DO SPISU WYPRAW